W sobotę wraz z kolegą Łukaszem postanowiliśmy wybrać się na Stadion Narodowy.

Pogoda jak widać była już znacznie bardziej sprzyjająca, pojawiło się słońce, które bardzo przyjemnie oświetlało przebarwiające się liście drzew.
Nie byłem wielkim entuzjastą pomysłu pt. Stadion. Wiedziałem że to raczej ekspozycja rzeczy drogich lub absurdalnie drogich, w dodatku sobota to dzień, kiedy targi rozkręcają się na dobre i można było spodziewać się sporych tłumów.
Miałem raczej ochotę na spacer po jesiennej Warszawie niż pchanie się w tłum.
No, ale jako, że przyjechałem na AVS, to głupio byłoby odpuścić.

Większość interesujących pokoi wyglądała tak.

Ilość różnego rodzaju produktów przyprawiała o swoisty zawrót głowy – gigantyczna rozpiętość cenowa, jakościowa. Winyle, słuchawki, systemy Hi-Endowe – trudno było gdzieś przysiąść i realnie posłuchać… więc szybko z tego zrezygnowałem i postanowiłem nieco się pokręcić.
Tak wylądowałem na stanowisku słuchawkowym….

Na słuchawkach Hi-Endowych nie znam się kompletnie, ale podobno coś tam słyszę. Po krótkim odsłuchu Egoisty stwierdzam, ze Egoistą nie jestem, tzn. nie jestem fanem tego zestawienia, które zostało tu zaserwowane.
Urządzenie wygląda imponująco i tutaj mógłbym właściwie skończyć listę zalet. Brzmienie było na tyle bez szału, że z Łukaszem stwierdziliśmy, że właściwie to lepiej słucha się nam na słuchawkach Iphonowskich.
I mówię tu kompletnie poważnie.

Tutaj już ciężko zgonić na akustykę (często na AVS coś nie gra bo akustyka). Nie mam pojęcia jakie możliwości ma Viva Egoista z innymi słuchawkami, może się nie znam, ale równowartość niezłego samochodu wolałbym rozdysponować zdecydowanie inaczej .

Po drugiej stronie był zaś Feliks Audio model Envy (jeśli dobrze pamiętam) naszej polskiej produkcji. Tutaj mimo, że wybór repertuaru był mocno ograniczony to całe zestawienie grało po prostu kilka klas lepiej. Klarowniej, dynamiczniej, mniej męcząco, precyzyjniej i lepiej barwowo.
To nadal droga zabawka, ale tutaj można już znaleźć dużo więcej argumentów ZA.
Potem poszliśmy trochę poobijać się o ludzi na korytarzach i w pokojach

Czasem nasza wytrwałość była nagradzana niemal pustymi pomieszczeniami.




Wykorzystałem to raczej, żeby przyjrzeć się ciekawemu designowi urządzeń.







W wielu pokojach po prostu nie chciało mi się walczyć o miejsce, ani czekać, aż wyjdą ludzie.
Część kolumn pełniła rolę ścianki do zdjęcia. Ludzie chętnie fotografowali się np. z Focal Grande Utopia. Niczym z Lambo. Nie mówię, że w tym coś złego.
Pokazuje to tylko, że różni ludzie kompletnie inaczej podchodzą do tego typu wydarzeń i szukają tam kompletnie innych wrażeń.






Żeby nie było, że tylko narzekam jak stary pierdziel na koniec zostawiłem coś, co wyróżniało się podczas całych targów – wystawa legendarnego Maka.
McIntosh na targach AVS 2025
Pokój to wielki wzmacniacz z wejściem do środka.
Prezentacja urządzeń na postumentach z cytatami zatrzymała mnie na długie minuty. Wprawiła wręcz w stan głębszej refleksji.
Przyciemnione światło, film opowiadający historię marki.
Gigantyczne monobloki. Tutaj było inaczej niż wszędzie. Tutaj dało się odpłynąć nie koniecznie w muzyce, a w samej marce. W charakterystycznych niebiesko-zielonych barwach osadzonych w czerni i chromie lub aluminium.













Tutaj design spotkał się z pomysłem. To stoisko to jedna wielka kreacja i show z klasą.
Nie jestem fanem współczesnego grania McIntosha, ceny są dziś serio mocno odjechane. Ale to nie jest marka walcząca ceną, czy stricte jakością dźwięku. To marka, która sprzedaje doznanie.
Ogromny pokłon i szacunek dla osoby, która to wymyśliła i przygotowała. Marketingowo McIntosh zagrał po prostu w innej lidze.

Stadion Narodowy – podsumowanie

Podziwiam ludzi, którzy mają wytrwałość i umiejętność spędzania dużej ilości czasu w tak nadźganym licznymi bodźcami otoczeniu.
Ja po 4h miałem po prostu kwadratową głowę i chciałem się stamtąd wydostać 😉
Na plus różnorodność, McIntosh, przestrzeń na korytarzu, możliwość zjedzenia relatywnie normalnego obiadu.
Na minus – dla mnie zbyt dużo na raz… Ciężko tam zanurzyć się w coś bardziej, porozmawiać, czy posłuchać.
Po Stadionie wybraliśmy się Boltem na do wietnamskiego Baguette Mi.
Tak się złożyło, że akurat zmieniali lokal i wycinali przy nas flexem okno.
To było bardzo unikalne doświadczenie. Bardzo dobre jedzenie zrekompensowało nam pewne niedociągnięcia „w klimacie”





Po jedzeniu spacer do hotelu. Lubię tę część Warszawy (kiedyś nigdy nie powiedziałbym, że polubię Warszawę, a jednak… :)) . To jak współczesna architektura miesza się ze starym budownictwem. Przestrzeń, ruch, przebarwiające się pnącza. Cóż, zrobiło mi się naprawdę dobrze 🙂







Twórca wieczorzanalogiem.pl i audio-architect.eu
Od 10 lat dobieram i stroję systemy audio – hi-end, vintage, lampy, stereo.
Zestawiłem setki systemów i przetestowałem dziesiątki kolumn, wzmacniaczy, gramofonów i źródeł dźwięku – zarówno niszowych, jak i topowych marek z różnych epok.
Na Wieczorze z Analogiem opowiadam o sprzęcie i dźwięku ludzkim językiem.
Na Audio-Architect.eu pomagam stworzyć system dopasowany do Ciebie.